94 lata temu, 3 września 1928 roku, w Guszczewinie na Podlasiu urodziła się Danuta Siedzikówna „Inka”.
Jej ojciec, leśniczy Wacław Siedzik, został wywieziony przez Sowietów do łagru w lutym 1940 roku, potem przedostał się do Armii Andersa i zmarł w roku 1943. Matka, Eugenia
z Tymińskich, została zamordowana przez Gestapo za współpracę z polskim podziemiem. Siedzikówna wstąpiła więc do Armii Krajowej. W czerwcu 1945 roku za udział w podziemiu antykomunistycznym została aresztowana przez grupę funkcjonariuszy NKWD i UB.
Jednemu z patroli wileńskiej Armii Krajowej udało się ją odbić z konwoju. Została sanitariuszką w kolejnych oddziałach podległych „Łupaszce”. W czerwcu 1946 roku „Inka” została wysłana po zaopatrzenie medyczne do Gdańska, na skutek zdrady została tam aresztowana przez bezpiekę.
W czasie śledztwa była bita i poniżana, odmówiła składania zeznań obciążających innych członków AK, nikogo nie wydała. Sąd skazał ją 3 sierpnia na śmierć na podstawie fałszywych oskarżeń o rzekome zamordowanie funkcjonariuszy UB i MO, mimo iż była tylko sanitariuszką oraz nieletnia.
„Inka” została rozstrzelana wraz z Feliksem Selmanowiczem „Zagończykiem”, innym żołnierzem AK, pod koniec sierpnia 1946 roku. Według księdza Mariana Prusaka jej ostatnimi słowami był okrzyk „Niech żyje Polska! Niech żyje Łupaszko!”

Zobacz również:
