102 lata temu, 16 września 1920 roku, rozegrała się bitwa pod Dytiatynem.
Wycofujący z Galicji Wschodniej bolszewicy stawiali zaciekły opór i kontratakowali. Pod Dytiatynem (ob. obwód iwanofrankiwski Ukrainy) naprzeciwko liczącego 600 żołnierzy III batalionu 13 Pułku Piechoty z 6 działami i 6 ckm-ami stanęło 2200 bolszewików. Batalion ten, dowodzony przez kapitana Jana Gabrysia, wyparł Sowietów ze wzgórza 385 i zajął pozycje obronne.
Przerwanie obrony groziło wdarciem się bolszewików na tyły głównych sił polskich. Obrońcy odparli cztery ataki, jednak w końcu zaczęło im brakować amunicji. Bez perspektywy kontynuowania obrony, kpt. Gabryś nakazał stopniowo się wycofywać. Wtedy nastąpiła piąta sowiecka szarża. Osłabiony polski oddział znów się obronił i wznowił odwrót, jednak po kwadransie nastąpiła szósta szarża.
W końcu na wzgórzu pozostała już tylko jedna bateria i pluton osłaniający działa. Otoczona ze wszystkich stron przez Czerwonych Kozaków grupa kapitana Adama Zająca nie brała pod uwagę możliwości poddania się. Po całkowitym zużyciu amunicji bronili się w walce wręcz. Żaden z nich nie przeżył.
Spełnili jednak swoje zadanie – na cały dzień zatrzymali kontratak sowiecki, uniemożliwiając wejście wroga na tyły polskiej armii. Walki pod Dytiatynem zostały upamiętnione na Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie, napisem na jednej z tablic – „DYTIATYN 16 IX 1920”.

Zobacz również:
