Równo 80 lat temu, 11 grudnia 1942 roku, podczas akcji wysiedleńczej na Zamojszczyźnie niemieccy okupanci dokonali pacyfikacji wsi Kitów oraz masowego mordu jej mieszkańców.
Funkcjonariusze SS oraz policji niemieckiej pojawili się w Kitowie około południa, początkowo nie zdradzając swoich zamiarów i kontaktując się z miejscowymi Polakami. Jednak po kilku godzinach wieś została otoczona kordonem i w chatach zaczęto prowadzić szczegółowe rewizje. Zabito przy tym do dwudziestu ludzi.
Resztę mieszkańców spędzono na pobliską łąkę, gdzie Polakom oznajmiono, że wydano na nich wyrok śmierci za „działalność bandycką” – w domyśle wspieranie żołnierzy AK, którzy wieś opuścili jeszcze przed pacyfikacją. Rozstrzelano ich ogniem broni maszynowej, a rannych dobijali uzbrojeni koloniści niemieccy z pobliskiej wsi Nawóz.
Tego dnia w Kitowie zginęło między 164 a 174 Polaków. Sołtys Marcin Rocznia został oszczędzony, gdyż Niemcy potrzebowali by ktoś zajął się pochówkiem ich ofiar. Spoczęły one następnego dnia w zbiorowym grobie wykopanym przez mieszkańców Tworyczowa.
Niemieccy koloniści uczestniczący w masakrze przywłaszczyli sobie mienie zamordowanych Polaków. Była to jedna z najbardziej krwawych i brutalnych pacyfikacji podczas prowadzonej przez Niemców Aktion Zamość, mającej na celu wysiedlenie Polaków z Zamojszczyzny w ramach Generalplan Ost.

Zobacz również:
