Polacy opiekujący się od lat cmentarzem wojennym żołnierzy AK w Surkontach nie godzą się, by pochówki polskich partyzantów pozostały bez symboli chrześcijańskich na skutek barbarzyństw dokonywanych przez reżym białoruski.
W miejscu kamiennych krzyży zburzonych i usuniętych przez białoruskie służby 25 sierpnia na zaoranym terenie nekropolii pojawiają się w miejscach domniemanych grobów prowizoryczne krzyże brzozowe, wykonane żołnierskim sposobem. Przy nich polscy patrioci palą znicze i modlą się za dusze żołnierzy Macieja Kalenkiewcza – podpułkownika Armii Krajowej, „cichociemnego” oraz autora założeń Operacji „Ostra Brama”.
Na łukaszenkowskiej Białorusi wciąż jednak żyją Polacy, dla których hasło „Bóg-Honor-Ojczyzna” oznacza imperatyw do działania na rzecz zachowania pamięci o poległych Rodakach. Sposobem, znanym z wielu wojen, w których ginęli nasi pobratymcy, stawiają na cmentarzu w Surkontach żołnierskie brzozowe krzyże w miejsce zniszczonych kamiennych.
Cmentarz powstańców styczniowych oraz żołnierzy Armii Krajowej w Surkontach (rejon werenkowski obwodu grodzieńskiego) jest kolejnym obiektem tego typu który padł ofiarą rozpoczętej w licu akcji władz Białorusi dewastowania polskich cmentarzy wojennych na zachodzie kraju.

Zobacz również:
