Czerwone maki na Monte Cassino – 72. rocznica polskiego zwycięstwa na ziemi włoskiej

You are currently viewing Czerwone maki na Monte Cassino – 72. rocznica polskiego zwycięstwa na ziemi włoskiej

18 maja 1944 roku nad ruinami klasztoru benedyktyńskiego na wzgórzu Monte Cassino zawisła biało-czerwona flaga. Temu symbolicznemu momentowi towarzyszyło odegranie hejnału mariackiego, a cała chwila świadczyła o jednym – niezwykłym zwycięstwie polskiego żołnierza.

Na doniosłość polskiego zwycięstwa odniesionego nad siłami niemieckimi we Włoszech wpływa w głównej mierze specyfika kampanii na półwyspie apenińskim. Silne fortyfikacje, niesprzyjające warunki terenowe i przede wszystkim ogromny hart ducha i fanatyczne oddanie nieprzyjaciela skutkować mogły tylko jednym – rzezią. Rozegrana w 1944 roku rzeź, czyli bitwa o Monte Cassino charakteryzowała się ogromną zaciętością i wielkimi stratami, które przywodzą tylko na myśl porównanie z innymi krwawymi bataliami dwudziestowiecznych wojen. Podczas 3 kolejnych prób zdobycia Monte Cassino wykrwawiali się żołnierze alianccy walczący w szeregach Brytyjskiej 8 Armii oraz Amerykańskiej 5 Armii. Sztuka, która nie powiodła się Kanadyjczykom, Nowozelandczykom, Brytyjczykom, Francuzom, Hindusom czy Amerykanom, udała się Polakom. Chociaż straty polskie były równie ciężkie.

W 1943 roku udało się Aliantom odnieść sukces w kampanii północnoafrykańskiej. Przed państwami koalicji antyhitlerowskiej stanęła konieczność nowego otwarcia w Europie. Najrozsądniejszym wydawało się otworzenie nowego frontu poprzez dokonanie lądowania na Sycylii i we Włoszech. W lipcu połączone siły amerykańsko-brytyjskie dokonały desantu na Sycylię w ramach operacji Husky. Zakończona w ciągu sześciu tygodni i przynosząca sukces Aliantom operacja była początkiem kampanii włoskiej. We wrześniu siły dowodzone przez brytyjskiego generała Harolda Alexandra, przy wsparciu amerykańskiego generała Marka Clarka i brytyjskiego Bernarda Montgomery’ego, wylądowały w południowej części włoskiego buta. Dokonały się desanty w pobliżu Salerno, Kalabrii i Tarancie. Niemcy stopniowo wycofywali się w kierunku północnym i wiadome było, że naturalnym punktem obronnym będzie dla nich masyw Monte Cassino zagradzający drogę do Rzymu. W związku z tym wybudowali w tym miejscu szereg umocnień mających na celu zatrzymać Aliantów. Przez całą szerokość półwyspu rozbudowane zostały fortyfikacje w ramach tzw. Linii Gustawa, która była głównym systemem obronnym wybudowanym przez organizację Todt. Przełamanie tej linii i zdobycie leżącego na niej masywu Monte Cassino było koszmarnie trudnym przedsięwzięciem.

Pierwsza próba zrealizowania tego krwawego przedsięwzięcia rozpoczęła się 17 stycznia 1944 roku. Podczas tego ataku walczyli żołnierze amerykańscy i francuscy, którzy po miesiącu walk ponieśli duże straty i nie zyskali nic. Wówczas piechota musiała wycofać się, zaś alianckie bombowce zrzuciły na klasztor bomby i doprowadziły do zrównania go z ziemią. Paradoksalnie utrudniło to zadanie żołnierzom sprzymierzonym, gdyż ruiny klasztoru utworzyły pewnego rodzaju bunkry, które dla Niemców były łatwiejsze do obrony.

W połowie lutego swoich sił spróbowali Nowozelandczycy. Przy wsparciu czołgów i artylerii zaatakowali oni stację kolejową znajdującą się w miasteczku Cassino. Niestety cała sprawa się rypła na skutek zawirowań spowodowanych przez pogodę. Spadł deszcz, który zamienił pole bitwy w grzęzawisko. Zahamowało ono ofensywę, a silny ogień z karabinów maszynowych zmusił siły nowozelandzkie do wycofania się.

Największy i najbardziej krwawy atak nastąpił w marcu. Trzecie natarcie na wzgórze było poprzedzone bombardowaniem, które całkowicie zniszczyło miasto Cassino. Żołnierzom z Nowej Zelandii, Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych i Indii udało się opanować to miasto, ale nie byli oni w stanie zająć wzgórza i będącego na nim klasztoru. Niemcy wciąż stawiali silny opór, a Alianci kolejny raz musieli się wycofać, bowiem deszcz znów zniszczył pole bitwy. Utraciwszy 50 tysięcy ludzi wycofali się.

Po trzech niepowodzeniach głównodowodzący Brytyjskiej 8 Armii, generał Oliver Leese przekonał generała Władysława Andersa, dowódcę 2 Korpusu Polskiego, do tego, ażeby jego ludzie wzięli udział w kolejnym natarciu na Monte Cassino. Generał Anders zgodził się i razem ze swoimi żołnierzami rozpoczął przygotowania do szturmu. Los owych polskich wojaków był poruszający i nie do zazdroszczenia. U początku swej drogi znaleźli się w łapach czerwonego okupanta, u którego przeżyli niewolę w nieludzkich warunkach. Gdy III Rzesza dokonała napaści na Związek Sowiecki, udzielono im amnestii w ramach układu Sikorski-Majski. Przedostali się do Iranu, gdzie rozpoczęli przygotowania do walki, którą spodziewali się kontynuować na obcej ziemi. Tą obcą ziemią stała się Italia, do której to trafili przemieszczając się z Iranu przez Irak, Palestynę i północną Afrykę. Żołnierze wchodzący w skład 2 Korpusu Polskiego pochodzili w dużej części z Kresów Wschodnich, ale byli tam również Polacy z innych regionów przedwojennego państwa. Do 1945 roku było wśród nich 100 000 ludzi, a w ciągu walk stracono 11 tysięcy, wśród których zginęło około 2 tysięcy.

Polacy ruszyli do ataku 12 maja 1944 roku. Niemcy otworzyli ze swoich bunkrów silny ogień karabinów maszynowych. Straciliśmy wielu żołnierzy i musieliśmy wstrzymać atak, ale udało nam się wprowadzić Niemców w niemałe zakłopotanie. Oni również ponieśli duże straty, a ich morale zaczęło podupadać. 17 maja rozpoczęło się drugie natarcie, przeciwko któremu odpowiedziały moździerze i karabiny maszynowe. Zaczęła się walka o każdy bunkier i każde wzgórze. Dochodziło do momentów, gdy Polacy szli do boju na bagnety. Poświęcenie polskiego żołnierza zmusiło Niemców do poddania się. Rankiem 18 maja została dostrzeżona biała flaga nad ruinami klasztoru, do którego szybko udali się Polacy. Wzięto jeńców, opanowano klasztor i wywieszono biało-czerwoną flagę. Został także odegrany hejnał mariacki. Wszystko to oznaczało jedno – polski żołnierz odniósł sukces w walce o wolność i honor.

Zwycięstwo, które odnieśli żołnierze II Korpusu Polskiego spowodowało upadek linii Gustawa. Otworzona została tym samym droga na Rzym, do czego niezbędne było zdobycie klasztoru. Już 4 czerwca wojska amerykańskie wkroczyły do włoskiej stolicy, a było to możliwe dzięki ofiarnej postawie Polaków.

Bitwa o Monte Cassino to bez wątpienia ogromny powód do dumy dla narodu polskiego, który pokazał światu, że potrafi zwyciężać nawet w najtrudniejszych bataliach. Udowodniliśmy Stalinowi, że żołnierz polski na zachodzie nie jest typem wycieczkowicza, lecz potrafi ponieść ofiarę dla dobra sprawy.

fot. Ruiny klasztoru na Monte Cassino / Narodowe Archiwum Cyfrowe