Losy naszych Rodaków z Kazachstanu dokumentuje Antonina Kasonicz, która spędziła w tym kraju 65 lat. Po powrocie do Polski wydała dwie książki, w których opisuje również dzieje swojej zesłańczej rodziny
Rodzice Pani Antoniny pochodzili z Żytomierszczyzny. Zostali wywiezieni ze wsi Fedorówka w 1936 roku z maleńką córeczką Marią. Podzielili dolę tysięcy naszych rodaków, którym przyszło rozpoczynać nowe życie, w surowych stepach Kazachstanu. Antonina urodziła się we wsi Donieckoje, koło Czkałowa
Odwiedziliśmy Żytomierz, podczas Dni Kultury Polskiej i jubileuszowego, trzydziestego już, Festiwalu „Tęcza Polesia”. Nasi rodacy czekali na to święto. Jak co roku to niezwykła okazja, aby spotkać się w swoim gronie i świętować wraz z ukraińskimi sąsiadami. Co trzeci mieszkaniec ma polskie korzenie. Mimo, że po II rozbiorze te ziemie zostały włączone do Imperium Rosyjskiego, rozwijała się polska kultura i zawsze panował tu duch wolności, propagowany przez wielkich Polaków: Jarosława Dąbrowskiego, Józefa Ignacego Kraszewskiego i Ignacego Jana Paderewskiego.
Odwiedziliśmy Bohaterówkę, koło Zaporoża, w której mieszkają potomkowie zsyłanych do Kazachstanu Polaków. W 1936 roku Stalin deportował z okolic Żytomierza, Chmielnickiego i Winnicy ponad 100 tysięcy naszych rodaków. Trafili oni w kazachskie stepy. Przez 20 lat żyli pod specjalnym nadzorem, bez dokumentów, nie mogli stamtąd wyjechać. Kiedy nadarzyła się taka okazja, wielu chciało wrócić na ojcowiznę. Ale rodzinne chaty były już zajęte, albo zrujnowane. Trzeba było szukać innego miejsca.
Odwiedziliśmy ziemię kijowską, tym razem aby poszukać śladów polskiej historii. Od Unii Lubelskiej zawartej w 1569 roku, chętnie osiedlała się wokół Kijowa, drobna szlachta. Wielkie magnackie rody Koniecpolskich, Potockich, Lubomirskich, Branickich, panowały tu przez wieki, również po drugim rozbiorze, kiedy te tereny przeszły pod władanie Imperium Rosyjskiego. Pozostała wielka kulturowa spuścizna.