Wizyta u Mazurów z Oleksandrówki na Ukrainie [galeria]
Na Ukrainie sprofanowano kolejne miejsce pamięci poświęcone Polakom. Tym razem chodzi o cmentarz w podkijowskiej Bykowni, gdzie spoczywają pomordowani przez NKWD polscy oficerowie i policjanci. Dotąd miejsce było uznawane za wspólną nekropolię Polaków i Ukraińców. Nieznani sprawcy w polskiej kwaterze wymalowali napisy wychwalające SS Galizien i ukraińskich nacjonalistów.
154 lata temu, w nocy z 21 na 22 stycznia wybuchło powstanie styczniowe – wydarzenie, które jednoczyło Polaków ze wszystkich zaborów, a także inne narody, które zamieszkiwały Imperium Rosyjskie.
19 stycznia 1945 roku, czyli dokładnie 72 lata temu, Dowódca Sił Zbrojnych w kraju gen. Leopold Okulicki, działając z upoważnienia prezydenta RP, rozwiązał Armię Krajową. Wtedy też zostały wydane ostatnie rozkazy polskim żołnierzom. Czego dotyczyły?
Dzisiaj w TVP Polonia emisję miał reportaż programu Studio Wschód dotyczący pani Józefy Maczulskiej, zwanej „ostatnią Polką w Tłumaczu”. Nasza niezwykła rodaczka zmarła na początku stycznia. Odcinek poświęcony jest jej w całości, ukazuje jej patriotyzm, przywiązanie do ojcowizny, przedstawia tragiczną historię życia. Wypowiadają się jej przyjaciele – osoby która od lat odwiedzały panią Józię.
Każde udostępnienie tej akcji, która ma na celu zaprzestanie używania sformułowania „polskie obozy śmierci”, jest istotne. Zwłaszcza, że niemiecka stacja ZDF, która zobligowana została przez sąd do przeprosin za użycie takich słów, gra nie fair w tej sprawie.
Prezydent Przemyśla, Robert Choma, otrzymał zakaz wjazdu na Ukrainę. O fakcie tym dowiedział się chcąc przekroczyć granicę, w drodze na spotkanie opłatkowe w polskim konsulacie we Lwowie. Jak przyznaje Choma, decyzja o uznaniu go persona non grata, nie zawierała żadnego uzasadnienia.
Na ukraińskim kanale UA.ПЕРШИЙ, wydawanym przez publiczną telewizję, od pewnego czasu emitowany jest serial „Czas honoru”, opowiadający o młodych polskich oficerach – „cichociemnych”, którzy zostali zrzuceni do okupowanej Polski w 1941 roku.
Antoś Petrykiewicz to jeden z najmłodszych obrońców Lwowa, słynnych Orląt. W momencie walk o miasto, nie miał jeszcze skończonych 14 lat. Męstwem i odwagą dorównywał jednak dorosłym żołnierzom. Jest najmłodszym kawalerem Orderu Virtuti Militari. Przykładem patriotyzmu i oddania ojczyźnie.